Strategia, kreacje, targety, testy i optymalizacja. Bez przepalania budżetu na ludzi, którzy klikają „lubię to” i znikają jak Twoje paczki ciastek po weekendzie.
Bo potrafi złapać uwagę zanim klient wpisze cokolwiek w Google. Ale działa tylko wtedy, gdy masz ofertę, komunikat i strukturę kampanii ustawione pod wynik — nie pod „ładne wykresy”.
Widzisz wyniki szybciej niż w SEO. A dane z kampanii mówią, co klienci naprawdę klikają i kupują.
Możesz skalować to, co działa i ucinać to, co przepala kasę. Bez sentymentów.
Większość osób nie kupuje przy pierwszym kontakcie. Reklamy przypominające o ofercie domykają sprzedaż.
Kompletną obsługę: od strategii i ustawień po kreacje i optymalizację. Cel jest prosty: więcej leadów/sprzedaży za sensowną cenę.
Sprawdzam strukturę kampanii, cele, budżety, grupy odbiorców, kreacje i „gdzie ucieka kasa”.
Dopasowuję przekaz do etapu klienta: zimny ruch vs rozgrzany. Bez jednego komunikatu dla wszystkich.
Robimy reklamy, które zatrzymują scroll: konkret, korzyść, dowód i jasne CTA.
Pixel, zdarzenia, konwersje, UTM-y — żeby optymalizacja była na sprzedaż/leady, nie na kliknięcia.
Testuję nagłówki, kreacje, grupy odbiorców, placementy i landing. Zostaje to, co dowozi wynik.
Ścieżka: zimny ruch → rozgrzanie → domknięcie. Potem dopiero dokładamy budżet.
Ustalamy: leady, sprzedaż, zapisy, telefony. Sprawdzamy, co klient ma usłyszeć, żeby kupić.
Pixel/zdarzenia/UTM, struktura kampanii i pierwsze kreacje. Tak, żeby dało się optymalizować na wynik.
Odpalamy testy. Szybko wycinamy przepalacze i zostawiamy zwycięzców.
Dokładamy budżet tam, gdzie koszt leada/sprzedaży jest sensowny. Bez „pompowania dla sportu”.
PS. Jeśli nie masz landinga — spokojnie. Pomogę dopasować stronę/sekcje, żeby reklama nie lądowała w próżni.
Dla firm, które chcą szybko ruszyć z leadami/sprzedażą i mają ofertę, którą da się jasno pokazać w reklamie.
Najczęstsze pytania. Konkretne odpowiedzi.
Nie ma jednej „magicznej” kwoty, bo koszt leada/sprzedaży zależy od branży, oferty i konkurencji. Sensowny start to taki, który pozwala na testy (kilka kreacji, kilka grup odbiorców i różne komunikaty). Jeśli budżet jest zbyt mały, algorytm nie ma z czego się uczyć, a Ty dostajesz wnioski typu „chyba działa/nie działa”. Lepiej zacząć rozsądnie, zebrać dane i dopiero wtedy skalować to, co dowozi.
Dane pojawiają się od razu, ale wyniki „na serio” wymagają chwili na testy i optymalizację. Pierwsze leady lub sprzedaże mogą wpaść szybko, natomiast stabilne wnioski zwykle przychodzą po zebraniu odpowiedniej ilości danych (zwłaszcza przy kampaniach sprzedażowych). Facebook Ads to nie loteria — to systematyczne testowanie i odcinanie tego, co przepala budżet.
Może działać, ale zazwyczaj „działa gorzej”. Możesz zbierać leady przez formularze (Lead Ads) lub rozmowy w Messengerze/WhatsAppie, jednak strona lub landing page mocno pomaga w domykaniu decyzji. Jeśli nie masz strony, da się to obejść, ale warto mieć choć prostą stronę docelową, która jasno pokazuje ofertę, dowód (opinie/realizacje) i konkretne CTA.
Pixel jest mocno zalecany, bo pozwala optymalizować kampanie pod realne zdarzenia (np. wysłanie formularza, zakup, dodanie do koszyka), a nie tylko pod kliknięcia. GA4 nie jest obowiązkowe, ale daje szerszy obraz: co użytkownik robi po kliknięciu, gdzie odpada i co trzeba poprawić na stronie. Jeśli nie masz Pixela — da się go wdrożyć. Jeśli masz, ale „coś nie mierzy” — audyt śledzenia też ogarniemy.
Najczęściej winny jest zestaw: zły komunikat + zła strona docelowa + złe dopasowanie intencji. Kliknięcia mogą być tanie, ale bez sensu (np. ciekawość zamiast potrzeby). Czasem problemem jest też za szerokie targetowanie, zbyt „ładna” kreacja bez konkretu albo landing, który nie domyka (brak ceny, brak korzyści, brak zaufania, chaos). Kampania musi być spięta od reklamy po formularz — inaczej budżet robi „puf”.
To zależy od celu i jakości leadów. Formularze Lead Ads często dają niższy koszt leada, bo są szybkie i wygodne, ale bywają mniej „ogarnięte” jakościowo (część osób klika z rozpędu). Landing na stronie zwykle podnosi jakość, bo wymaga większego zaangażowania i daje przestrzeń na przekonanie klienta. Najlepsze podejście? Testujemy obie ścieżki i wybieramy tę, która daje najlepszą relację jakości do kosztu.
Tak, ale trzeba inaczej to ugryźć. W B2B często nie sprzedajesz „od razu”, tylko zbierasz kontakty i umawiasz rozmowy. Dobrze działają lead magnety (checklista, poradnik, webinar), case studies, krótkie materiały edukacyjne i retargeting. W B2B kluczowe jest też filtrowanie leadów (pytania w formularzu, segmentacja, dopasowanie komunikatu), żeby handlowiec nie dzwonił do osób „bo kliknęły”.
Tak. Kreacje to często 70% wyniku. Możemy pracować na Twoich materiałach, ale jeśli ich nie masz — przygotujemy pakiet startowy do testów. Reklama nie musi być „najładniejsza na świecie”. Ma zatrzymać scroll, powiedzieć konkretnie „co dostajesz” i popchnąć do działania. W testach wychodzą czasem najlepsze perełki, które wyglądają skromnie, a sprzedają jak złoto.
Regularnie, ale bez nerwowego klikania co 5 minut. Facebook potrzebuje stabilności, żeby się uczyć. Optymalizacja to m.in. wycinanie przepalaczy, dokładanie budżetu zwycięzcom, rotacja kreacji, praca na grupach odbiorców i poprawa ścieżki po kliknięciu. Czasem większą różnicę robi poprawka landing page’a niż „kolejna zmiana w Menedżerze reklam”.
Nie wszystko — Meta ma swoje zasady dotyczące m.in. branż wrażliwych, zdrowia, finansów czy obietnic „zbyt pięknych”. Da się reklamować wiele rzeczy, ale trzeba to ubrać w zgodną komunikację (bez zakazanych sformułowań, bez „polowania na cechy użytkownika”, bez obiecywania cudów). Jeśli działasz w branży z ograniczeniami, ogarniemy to tak, żeby reklamy przechodziły i dowoziły wynik.
Dziś kreacja i komunikat często wygrywają z „mikro-targetowaniem”. Meta mocno opiera się na uczeniu maszynowym, więc jeśli dajesz systemowi dobry materiał (kreacje, oferta, dowód), to potrafi znaleźć właściwych ludzi. Jeśli dajesz przeciętną reklamę, to nawet najlepsze ustawienia odbiorców nie uratują wyniku. Najlepszy zestaw? Dobra oferta + świetna kreacja + sensowna struktura kampanii.
Tak — i to zwykle tam leży najłatwiejszy pieniądz. Retargeting to przypominanie się osobom, które były na stronie, dodały do koszyka, obejrzały wideo albo weszły w interakcję z profilem. W wielu branżach to właśnie retargeting domyka sprzedaż i obniża koszt konwersji. Bez niego kampania często traci potencjał.
Standardowo w usłudze jest strategia, konfiguracja kampanii, testy, optymalizacja i raportowanie. Budżet reklamowy (czyli to, co płacisz Mecie) jest zawsze osobno. Najważniejsze jest jasne ustalenie celu i KPI: koszt leada, koszt zakupu, ROAS, liczba zapytań — żebyśmy obaj wiedzieli, czy „to działa”, czy tylko „ładnie wygląda”.
Minimum: link do strony/landing, opis oferty, informacja o marży lub opłacalności (żeby nie gonić wyników, które są stratą) i dostęp do konta reklamowego (lub zaproszenie do Menedżera firmy). Jeśli masz: dotychczasowe wyniki kampanii, grupy produktów/usług, sezonowość, najlepsze realizacje/opinie — super, to przyspiesza start.
